Ciąg dalszy kocich opowieści.

Czy wszyscy miłośnicy kociaków obchodzili wczoraj Światowy Dzień Kota? Mamy nadzieję, że mruczki wszystkie zadbane i wygłaskane są nie tylko od święta. Dziś kocich opowieści ciąg dalszy… Wczoraj skończyliśmy naszą opowieść na ciężkim dla kotów okresie, kiedy to te sympatyczne zwierzęta były okrutnie zabijane, ze względu na upowszechnione przez papieża Grzegorza IX kłamliwe oskarżenia o powiązanie z diabłem. Właściwie, to nie tylko koty… Były to przede wszystkim czasy straszliwie trudne dla kobiet oraz ich rodzin, gdyż to głównie kobiety były oskarżane o czary, a co w tamtych czasach z kobietami o czary posądzonymi robiono… brak słów aby opisać niegodziwość oprawców.

Wróćmy jednak do kotów. Zbrodnia na kocim rodzaju skończyła się tragicznymi konsekwencjami, jakie spotkały przez to średniowieczną Europę. Uszczuplenie populacji kotów spowodowało rozrost populacji gryzoni, oraz pcheł i w konsekwencji epidemię dżumy, która zdziesiątkowała ludność europejską w XIV wieku. Po tej tragicznej lekcji prześladowania kotów osłabły, jednak dopiero W XVII wieku koty stały się modne. Stopniowo powróciły do statusu towarzyszy człowieka i na nowo zamieszkały pod naszymi dachami. Arystokraci, pisarze, ludzie kultury i sztuki zaczęli trzymać je w swoich rezydencjach i domach. W Anglii i Francji posiadanie kotów rasowych stało się modne, szczególnie tych długowłosych. Ludzie zaczęli badać i opisywać ich życie i zwyczaje, zalety i wady. Pod koniec XIX wieku w Europie i Stanach Zjednoczonych zaczęto organizować pierwsze wystawy kotów. Pojawiły się również pierwsze organizacje zrzeszające miłośników tych zwierząt. W 1868 roku w Londynie zaczęto trzymać koty w budynkach użyteczności publicznej w ramach tzw. „kociego systemu”. „Mruczki” znajdowały się na „etacie państwowym” i „pracowały przy łowieniu myszy i innych gryzoni”. „Zatrudnione” koty otrzymywały „pensję” w wysokości 2 szylingów tygodniowo. Do Ameryki pierwsze koty przywędrowały prawdopodobnie wraz z pierwszymi osadnikami. Pierwsza wystawa kotów w USA odbyła się w 1895 roku, a w Anglii w 1871 roku. Różnorodność ras kotów domowych jest wynikiem działalności człowieka. W pierwszej połowie XIX wieku powstawały w Zjednoczonym Królestwie hodowle, z których pochodzi wiele znanych dzisiaj odmian domowych kociaków.

Współcześnie kot jest jednym z najpopularniejszych zwierząt domowych na świecie. Niestety razem z rozprzestrzenieniem się kotów po świecie, pokazała się też druga strona kociej natury: kot to przede wszystkim urodzony łowca. Bezcenna w historii ludzkości umiejętność polowania na gryzonie, ma również swoje mroczne oblicze…. Koty potrafią polować nie tylko na myszy i szczury. Rozprzestrzenienie kotów na wielu wyspach oceanicznych, doprowadziło do spadku liczebności, zagrożenia, a nawet wymarcia wielu rzadkich czasem endemicznych gatunków rodzimych zwierząt, które nie miały wcześniej kontaktu z kotami. Nie tylko zresztą koty stały się źródłem problemu.. Autorzy publikacji w czasopiśmie ”PLOS ONE” twierdzą, że aby uratować choć 10 proc. ginących gatunków zamieszkujących wyspy całego świata, należy oczyścić wyspy z zagrażających lokalnej faunie gatunków inwazyjnych, zwłaszcza szczurów, kotów, kóz i świń, które zostały tam zawleczone przez ludzi. Podkreślę jednak, że to nie wina kotów, że ludzie bezmyślnie je tam rozprzestrzenili, ale to my, ludzie jesteśmy za to odpowiedzialni. Koty wycierpiały już dość ze strony człowieka, by mówić o nich źle. Trzeba pamiętać, że posiadanie kota zobowiązuje do odpowiedzialności! Kot domowy jest wspaniałym zwierzęciem… DOMOWYM!!! Kot bardzo często jest uznawany za dzikie zwierzę – całkowicie błędnie. Jest on ssakiem udomowionym! To przemiły mruczek, kojący swoim mruczeniem skołatane nerwy właścicieli, zdolny obrońca przed wtargnięciem do domów nieproszonych gryzoni, słodki przytulak, który pomimo, że czasem potrafi nieco napsocić, dla większości posiadaczy kotów jest wspaniałym towarzyszem „domowego ogniska”. Czy jednak patrząc na naszego przyjaciela śpiącego na kanapie, widzimy pogromcę innych gatunków? Zwykle nie. A okazuje się, że powinniśmy. Jeżeli pozwalamy naszym kotom na wałęsanie się poza domem, nasz słodki mruczek może stać się łowcą różnych dziko żyjących gatunków zwierząt, przede wszystkim… ptaków i to często ptaków chronionych. Nie powinniśmy wypuszczać kotów na dwór, chyba, że wyprowadzimy je tak jak psa – na smyczy (najlepiej w szelkowej uprzęży, nie w obroży), no i przede wszystkim nie pozwalajmy naszym podopiecznym samodzielnie, bez nadzoru się wałęsać. Skończyć się to może tragicznie albo dla naszego podopiecznego na przykład pod kołami samochodu), albo dla dziko żyjących ptaków. No i pamiętajmy, aby bezcelowo kotów nie rozmnażać. Schroniska dla zwierząt pękają w szwach nie tylko od psów, ale również od kotów. Również wiele jest kotów bezdomnych, które aby przetrwać – muszą polować. Kocie życie nadal potrafi być smutne. Zachęcamy wszystkich do adopcji zwierząt najlepiej w pierwszej kolejności ze schroniska.

A jak pomóc bezdomnym kotom przetrwać zimę? Poniżej trzy przykładowe metody.

Pierwszą, najbardziej oczywistą metodą pomocy, jest dokarmianie. Wbrew popularnemu przekonaniu koty wolno żyjące w mieście często nie są w stanie samodzielnie zdobyć pożywienia. Niestety pozamykane piwnice, śmietniki i odpady pakowane w foliowe worki uniemożliwia im samodzielnie żywienie się. Dlatego naprawdę warto dokarmiać koty, ale trzeba robić to odpowiedzialnie. Jeśli po kilku dniach dokarmiania, znudzi Wam się ten obowiązek, to koty i tak będą przychodzić z nadzieją, że zostaną dokarmione. Takie rozczarowanie doprowadzi je do cierpienia. Jedzenie które im podamy, musi być pożywieniem, które jest dla nich przeznaczone. Nie mogą to być odpadki z naszego stołu, powinna być to kocia karma. Jeżeli ma być wystawiana na zewnątrz, musi to być karma sucha, ponieważ karma mokra w czasie mrozu zamarznie. Jeżeli istnieje taka możliwość, dobrze pozostawić karmę we względnie ciepłym pomieszczeniu, wówczas można podać karmę mokrą lub surowe mięso. Koty należy dokarmiać raz dziennie, najlepiej o stałej porze. Jedzenie dobrze zostawić w miejscu jak najmniej widocznym – pod krzewami, ścianami, z dala od ludzi i jezdni. Miseczki i otoczenie koniecznie trzeba posprzątać, w przeciwnym wypadku mogą stać się argumentem do wykorzystania przez przeciwników dokarmiania, że przez koty jest brudno. Kierujmy się mottem „co z oczu to i z serca”, które oznacza, że im mniej jest się na widoku, tym lepiej. Jeśli jednak ktoś zauważy co robisz i spróbuje się kłócić, wyjaśnij krótko, że koty dziko żyjące są pod ochroną prawa, a sterylizacja i dokarmianie kotów dzikich szybko i humanitarnie zmniejszy ich ilość.

Kolejnym kocim problemem zimą jest możliwość zdobycia wody. Dlatego właśnie warto w miarę możliwości dokarmiać koty tam, gdzie są odpowiednie ku temu warunki, czyli temperatura choćby minimalnie „na plusie”, no i tutaj pojawia się kolejna możliwość pomocy kotom:

Ciepłe schronienie – najlepiej budka dla kotów wmontowana w piwniczne okno, ewentualnie dobrze ocieplona i zabezpieczona przed deszczem budka wolnostojąca. Trzeba jednak to zawsze uzgodnić z właścicielem lub nadzorcą terenu, gdzie planujemy ją umieścić. Budka powinna być w spokojnym, ustronnym miejscu, blisko miejsca karmienia.

Jeżeli spodobały Ci się nasze kocie opowieści, masz pytania lub chcesz, abyśmy bardziej szczegółowo opisali jakieś zagadnienie – daj nam znać. Do kotów jeszcze z pewnością wrócimy! Do zobaczenia w Szumilesie!